Witajcie kochani. Mam wielki zaszczyt i przyjemność zaprosić Was do wzięcia udziału w pewnej nieoficjalnej imprezie, jaką jest biwak blogerów. Nie będzie to jednak żadna impreza dla IT-maniaków, a zwykły biwak mający na celu dobrą zabawę i bliższe poznanie. Po szczegóły odsyłam do dalszej części posta.
Zapraszamy na biwak blogerów!
Comment Luv – odwdzięcz się za pozostawiony komentarz
Ludzie piszą blogi z najróżniejszych powodów. Jedni piszą, żeby podzielić się swoją wiedzą, inni piszą o tym, co ich interesuje, a jeszcze inni lubią po prostu pisać i wchodzić w interakcję ze swoimi czytelnikami. Ale nawet Ci, którzy piszą dla samych siebie lubią, gdy ich posty są komentowane przez czytelników. Komentarze pojawiające się pod postami są swoistym znakiem dla blogera, że jego wysiłek włożony w napisanie posta jest przez kogoś doceniony.
Jeden post co dwa dni – prawda, czy fałsz?
Dostałem dzisiaj maila od jednego z czytelników o imieniu Karol. Kolega Karol zwrócił mi uwagę na to, że już od dłuższego czasu nie pisałem nic na blogu i mogę przez to stracić szacunek i sporo czytelników. E-mail ten dał mi trochę do myślenia. Sprawa nie jest tak prosta i oczywista, jak by się mogło na pierwszy rzut oka wydawać. Całe to zamieszanie wynika z pewnej stereotypowej zasady przekazywanej bezmyślnie z pokolenia na pokolenie. No ale po kolei.
Koniec z obowiązkowym podawaniem adresu e-mail!
Komentując ostatnio post na którymś blogu (zabijcie, ale nie pamiętam czyj to był blog :) naszła mnie pewna refleksja. Po co zmuszać czytelnika bloga do podawania adresu e-mail podczas komentowania naszych postów? Na swoich blogach też zawsze zaznaczałem, żeby adres e-mail był obowiązkowy, ponieważ… ponieważ od zawsze tak robiłem. Tylko po co?
Firefox nie do końca lubi ogonki w domenach IDN
Stawiając bloga na domenie IDN zdawałem sobie sprawę z tego, że na każdym kroku będą mi rzucane kłody pod nogi. To jakieś problemy z hostingiem, indeksowaniem stron, poprawnym wyświetlaniem adresu tej strony na Blipie, itp. Uspokajała mnie tylko myśl, że skoro jest to blog związany stricte z branżą IT, to nie będę musiał przejmować się userami z IE6. No w końcu kto, jak kto, ale ludzie interesujący się zagadnieniami wiązanymi z IT są przeważnie na tyle świadomymi użytkownikami, że żaden z nich nie pozwolił by sobie na korzystanie z IE.
Ale w życiu bym się nie spodziewał, że wysławiany pod niebiosa Firefox wbije mi nóż w plecy! Ogólnie wszystko jest miodnie – strona się ładuje, podstrony się ładują, da się komentować i w ogóle jest cacy. Problem pojawia się wtedy, gdy użytkownik zechce zasubskrybować sobie mój kanał RSS.
Hello World!
Stało się! Po miesiącach rozważania różnych „za” i „przeciw” zdecydowałem się wreszcie ruszyć z nowym blogiem – tym razem poświęconym szeroko pojętej branży IT. Żeby tylko sprawa była jasna – nie będzie to kolejny w sieci blog publikujący takie pikantne informacje, jak na przykład fakt zmienienia przez Google favicony swojej wyszukiwarce ;)
Poza samą chęcią wyjawiania światu moich spostrzeżeń związanych z IT, blog ten będzie też mi służył jako taki mały eksperyment. Eksperyment, który zrodziła w mojej głowie chęć stawienia czoła najróżniejszym problemom, z jakimi spotyka się zwykły śmiertelnik chcący posiadać swoją własną stronę podpiętą pod domenę IDN (czyli taką z polskimi ogonkami;) Oczywiście o wszystkich kwestiach związanych z tym eksperymentem będę Was na bieżąco informował.
No nic – co by się zbędnie nie rozpisywać, zabieram się za pisanie pierwszego poważnego postu.
