Świat IT widziany oczyma zwykłego śmiertelnika

Chciałbym Wam dzisiaj przedstawić kilka śmiesznych anegdotek, które udało mi się zasłyszeć w przeciągu kilku ostatnich lat. Aż ciarki przechodzą po plecach na samą myśl o tym, w jakim ciemnogrodzie żyje większość szarych użytkowników internetu.

No ale cóż – nie można być (wbrew pozorom;) ekspertem w każdej dziedzinie.

Prosta i lekka strona WWW

Jakiś miesiąc temu kolega z pracy koniecznie chciał zobaczyć jak działa internet w moim G1. Ale że w naszym zakładzie jest bardzo kiepski zasięg Blueconnecta, powiedziałem mu, żeby sobie otworzył jakąś prostą i lekką stronę WWW, żeby mu się nie ładowała za długo. I jaki adres wpisał mój kolega? Wpisał adres prostej i lekkiej… Wirtualnej Polski ;) Nie pomogły żadne wyjaśnienia ani tłumaczenia – WP jest prostą i lekką stroną WWW i basta!

Google będzie płatne

Tą nowinką zaskoczył mnie inny kolega, który na co dzień stawia przed swoim nazwiskiem literki „mgr inż.”. W czasie luźnej rozmowy rzucił mi nowinką, że niedługo Google będzie płatne. Zwęszyłem od razu związek z First click free i próbowałem mu wytłumaczyć, że płatny będzie dostęp tylko do tych tak zwanych „komercyjnych” tekstów czerpanych z innych źródeł. Kolega skwitował to słowami „no nie wiem, na Onecie pisali co innego” i szybko zmienił temat na inny ;)

Wirusy siedzą w kablach

Historia wirusów w kablach przytrafiła mi się ładnych kilka lat temu. W czasie szkolnej przerwy podszedł jeden z kolegów i wyznał w wielkiej tajemnicy, że zwinął z naszej szkolnej kafejki internetowej kabel sieciowy. I akurat to mnie za bardzo nie zdziwiło, bo ludzie kradli z tej pracowni już najróżniejsze rzeczy. Rozwaliło mnie dopiero to, jak ten kolega poprosił mnie o przeskanowanie tego kabla antywirusem, bo bał się, że zainfekuje sobie domowy komputer jakimś paskudztwem ze szkolnego kompa ;)

Jesteś informatykiem!

Tego doświadcza chyba każdy z nas. Niezależnie od tego czy jesteś serwisantem, programistą, grafikiem, czy też Twój kontakt z komputerami sprowadza się do codziennego ścierania kurzy z monitora swojego kierownika – w oczach swojej rodziny jesteś super informatykiem, który przez telefon zdiagnozuje, dlaczego drukarka przestała nagle drukować, dlaczego nagle zniknęły wszystkie ikonki z pulpitu, lub po prostu dlaczego nie działa internet ;) W dodatku powinieneś to zrobić na podstawie informacji „coś wyskoczyło, to kliknęłam i przestało działać” :D

Internet to taka niebieska literka „e”

Pisząc o diagnozowaniu niedziałającego internetu przypomniała mi się historia z moim tatą w roli głównej ;) Przyszedł do mnie kiedyś i powiedział, że nie działa mu internet. Nie ruszając się sprzed monitora puściłem serię pingów w różnych kierunkach i o dziwo wszystkie grzecznie do mnie wróciły. Jak się później okazało, internet cały czas działał, ale nie chciał się uruchomić Internet Explorer ;)

Ach Ci kochani użyszkodnicy…

Podobnych historii przytrafiła mi się cała masa, ale wybrałem dla Was tylko te najciekawsze. A może Wam też się przytrafiały podobne gafy ze strony użytkowników świadomych inaczej?

Komentarze (25) do “Świat IT widziany oczyma zwykłego śmiertelnika”

  1. Ochman pisze:

    Tak, motyw z IE widzę popularny. Ale moja ciocia nie potrafiła wyjść ze zdumienia jak mysz czy klawiatura może być bezprzewodowa! No to jej jakoś się starałem wytłumaczyć, że nie wszystkie urządzenia muszą mieć kabel, np. telefon komórkowy. No to mi z oburzeniem odpowiedziała, że przecież on na noc jest podłączany do prądu! :)

  2. Lolasher pisze:

    Mój kumpel dawno temu chciał zrać z dysku twardego wolne miejce na inny komputer za pomocą płyty DVD. Ktoś inny zapisywał wszystko na pulpicie, żeby nie zajmować miejca na dysku.
    I taka jest prawda, że wszyscy myślą, że jak mi powiedzą, że coś nie działa to ja już wiem dlaczego.

  3. Banny pisze:

    Bardzo dobrze znam „Jesteś informatykiem!” najczęściej używane przez Wuja. Może nie do końca ta fraza, ale coś w stylu, że się znam, więc na pewno będę wiedzieć co się zepsuło i jak to naprawić przez telefon… :)

  4. Maciej Czapla pisze:

    Oj nie raz takie akcje.
    Rodziców mam biegle zaznajomionych z komputerami (zawód tego wymaga).

    Ale pewnego razu mama piszę na gadu-gadu (mówiłem!) że podczas włączania przeglądarki (cała rodzina na Operze) nie ma newsow. Myślałem dobre kilka minut o co chodzi. Żadnych dodatków nie wygrywałem. Dopiero jak przyszła druga wiadomość, coś w rodzaju „No o gwiazdach, seriale, polityka” wpadłem na genialny pomysł.
    Kazałem mamie ustawić stronę startową na http://www.wp.pl i zrestartować przeglądarkę.
    Wyobraźcie sobie radość z przywróconych świeżych wiadomości :D

    Inna akcja.
    Dzwoni do mnie kumpel ok 6 rano (!) w sobotę (!!!) że mu się ekran przekręcił o 180 stopni i nie wie co zrobić.
    A ja wiesz profesjonalnie dyktuje że panel sterowania > nvidia > i „0 stopni”. :D

    Albo w szkole jaki jestem PRO jak podłączę rzutnik do laptopa i przekażę na niego sygnał.. xD

    • Tak – ekran obrócony o 180 też ostatnio przerabiałem ;) Tyle, że mój znajomy nie potrafił nawet powiedzieć jaką ma kartę graficzną, ani jak to zrobił (wcisnął przypadkowo jakiś skrót klawiaturowy). A jak usłyszał słowa „panel sterowania” to aż zrobił się blady ;)

    • Daniel Dudzic pisze:

      Z racji tego, iż od zawsze jestem wyznawcą Apple, to zazwyczaj się wycfaniam stwierdzeniem, że ja się na „Okienkach” nie znam bo ja jadę na „Jabłuszku” :P

      Niestety ostatnio przyszli do mnie koledzy(6 lat i 9 lat) mojego brata (8 lat) ze swoim laptopem. To nie było opcji, żeby się wykręcić :/

      Pytam się o co chodzi a oni jadą tekstem w stylu: “coś wyskoczyło, to kliknęłęm i komputer jest do góry nogami i pasek start fruwa”

      No i musiałem wykręcać głowę…

  5. czara pisze:

    A mnie najbardziej rozbawiła opowieść kolegi.
    Wymieniał przedstawicielce płci pięknej monitor.
    Przy wymianie niewiasta zapytała czy przeniósł jej pliki z pulpitu na nowy monitor ;)

  6. Ochman pisze:

    No tak. Mi też zdarzało się w szkole wiele razy nosić jednostki centralne, monitory, projektory multimedialne etc. bo się znam na komputerach. :)

  7. gvintoo pisze:

    Korpohistoria: gdy poprosiłem klienta o screenshota, otrzymałem w mailu w załączniku zdjęcie monitora robione cyfrakiem…
    O czasach mrocznego liceum nawet nie wspominam – myślę że każdy geek-licealista powinien gratis otrzymywać koszulkę „no, I won’t fix your computer’.

    • Piotr pisze:

      „no, I wont’t fix your computer”
      Raczej „no, I don’t fix your computer” ;).

    • Me pisze:

      Nieeee… „No, I won’t fix your computer” jest dobrze Piotrze

      Poducz sie angielskiego zanim zaczniesz kogos poprawiać.

  8. Przypomniała mi się jeszcze jedna historia ;)

    Dawno, dawno temu (jakoś w okolicach 8 klasy szkoły podstawowej) koleżanka mi się żaliła, że ojciec założył jej hasło na Windowsa 98. Jak ojciec wyjechał w delegację ona siedziała kilka godzin przy kompie próbując odgadnąć hasło. Gdybyście widzieli jej minę, jak jej powiedziałem, że wystarczy wcisnąć „Anuluj” lub „ESC” i komp też się uruchomi ;)

    Okno logowania Windows 98

  9. Karaeska pisze:

    Wujaszek mój ukochany, dwudziestoparoletni chłop, zapragnął sobie pewnego razu zagrać w grę. Wszedł na stronę polecaną przez moją mamę, ale jako iż angielskiego ni w ząb nie znał, klikał i klikał.
    Klikanie skończyło się wołaniem mnie.
    - Gra nie działa!
    - Jak to nie działa?
    - No popatrz, zawiesiła mi się.
    Patrzę, a tam… screen z gry :) A wujaszek prawie strzałki na klawiaturze wyklikał, usiłując poruszyć postacią…

  10. Apropos gier – przypomniała mi się jeszcze jedna historia z technikum :D

    Mało kto wie, ale kilka lat mojego życia spędziłem w technikum elektronicznym. Wydawać by się mogło, że do takiej szkoły trafiają tylko ludzie o jakimś tam poziomie wiedzy technicznej/komputerowej. Ale mieliśmy w klasie takiego jednego gościa, co żył tylko siłownią na lekcjach W-F i czatami w czasie informatyki ;) Pewnego dnia przyszedł na informatykę z jakąś grą na CD, ale nie mógł jej odpalić, bo w systemie brakowało jakiejś biblioteki DLL. Podpowiedzieliśmy mu, żeby poszukał na dysku C, bo może ta biblioteka gdzieś jest (w Win98 zdarzały się różne historie;). No to nasz umięśniony kolega długo się nie zastanawiając zaczął się po kolei przeklikiwać przez wszystkie foldery na dysku w poszukiwaniu tego pliku DLL :D Jak by nie było, mieliśmy z nim spokój na całe dwie godziny informatyki :D

  11. Ochman pisze:

    Na Technologii Informacyjnej (szumna nazwa mojej, byłej już, informatyki w szkole) nauczyciel powiedział do kolegi, żeby wyłączył komputer z jednostki. Ile było śmiechu, kiedy 10 komputerów zgasło, gdyż kolega wyłączył listwę zasilającą:)
    Tylko jemu nie było do śmiechu, bo informatyk jest dalej postrachem całej szkoły :)

  12. Michał pisze:

    Za czasów Win95 kolega przyniósł mi pełno gier na dyskietce, jak się później okazało były to tylko skróty z pulpitu do tych gier :).
    Innym razem dzwoni kolega i mówi, że nie może usunąć mp3 z kompa i zgłaśnia muzykę na kompie mówiąc ” słuchaj,o tej nie mogę usunąć”
    Na studiach (gospodarka przestrzenna) miałem ksywkę „Ctrl+Alt+Delete”, bo znałem „tajne kody do windowsa” tzn znałem skróty klawiszowe np: Alt+Tab, Win+F, Win+E, Ctrl+X (bo ctrl+c i ctrl+v wszyscy znali)

  13. Wojtek pisze:

    Dawno temu, za górami, za lasami – ups, moment to nie ta historia…
    Dawno temu zadzwonił do mnie Wujek:
    - Wojtek! Komputer nie działa…
    No to idę; faktycznie, nie chciał się uruchomić, zrobiłem pierwszą lepszą rzecz, jaka mi przyszła do głowy – użyłem naprawiania systemu, wtedy już WinXP. Poszło, wszystko ładnie chodziło, dane zachowane super. No, ale padło sakramentalne pytanie:
    - Wujek…, a zanim komputer się zepsuł, to co zrobiłeś?
    - Ano, usunąłem te śmieszne ikonki.
    - Jakie ikonki?
    - No takie z zębatkami…
    I wszystko jasne. :D

  14. irek pisze:

    Programistom -> programistą.
    Dwóm programistom powiedziałem, że jestem programistą.

  15. Przypomniała mi się jeszcze jedna historia.

    Poszedłem kiedyś do nowo-otwartej kawiarenki internetowej. Miła Pani obsługująca nowy przybytek kultury poinformowała mnie, że mogę siąść albo za 5zł/h na Windowsie, albo za 2zł/h na Linuksie. Mimo, że nigdy wcześniej styczności z Linuksami nie miałem, wybrałem tą tańszą opcję. Zapytałem tylko Panią, czy jest tam jakiś program do wrzucania plików przez FTP-a. Pani chwilę się zastanowiła i odpowiedziała zmieszana „a co to jest eftepa?” :D

    Ech… tak w ogóle to piękne to były lata, jak człowiek chcąc sprawdzić pocztę musiał lecieć do kafejki na drugim końcu miasta ;)

  16. N0SFERA2 pisze:

    1) wlascicielka kafajki internetowej (ogolnie zamowal sie nia jej syn – kafejka) zeby zwolic troche miejsca na jedym z komputerow… kasowala skroty na pulpicie
    2) gosc spakowal na dyskietke windowsa kolega zapytal go jak to mozliwe? a on – normalnie jak sie odlewalem w kiblu to sie nagralo. …do tej pory nie wiem jak :D
    3) kumple zlapal wirusa (to bylo dawno mielismy mala wiedze a komp braciaka wiec panika) nieststy kolega mial szlaban i zeby wyjsc po antywirusa musial powiedziec ojcu co jest a ten – mowilem ci zebys nie przynosil tych kaset od kolegow
    4) przerwa w szkole sredniej – do sali informatycznej zaglada jakis mlody chlopek w dreskach i krzyczy JA!!! ILE TELEWIZOROW! po czym uciekl
    5) facet dzwoni do sklepu gdzie kupil kompa bo mu mysz nie dziala, nie rusza sie i panika. sprzedawca kazal mu ja w koncu dostarczyc do sklepu to zobaczy co jest grane – okazalo sie ze na spodzie (wtedy jeszcze na kulce) byla oslonka ktora wystarczylo zdjac jednym ruchem reki

    wiecej nie pamietam

  17. Tomasz Topa pisze:

    „Skopiowałem Ci moje gry z CD-ków na dyskietkę. Zmieściły się wszystkie, hacker jestem”.

    I pełno plików .lnk…

    • Tarmosznik pisze:

      pamiętam jeszcze za czasów liceum, kiedy szkoła zakupiła nowe kompy, które pociągnęły winXP, wczesniej to byl win98, pamiętam reakcje moich kolegów z klasy:
      „Jaki masz komputer?? .. XP ?”
      albo
      „Łoooooo ale fajna tapeta” – na widok domyślnej tapety łąki z WinXP po instalacji :)

Zostaw komentarz

  • RSS
  • Blip
  • Facebook
  • Wykop
  • YouTube
  • Vimeo
  • Last.fm