Dostałem dzisiaj maila od jednego z czytelników o imieniu Karol. Kolega Karol zwrócił mi uwagę na to, że już od dłuższego czasu nie pisałem nic na blogu i mogę przez to stracić szacunek i sporo czytelników. E-mail ten dał mi trochę do myślenia. Sprawa nie jest tak prosta i oczywista, jak by się mogło na pierwszy rzut oka wydawać. Całe to zamieszanie wynika z pewnej stereotypowej zasady przekazywanej bezmyślnie z pokolenia na pokolenie. No ale po kolei.
Słynna zasada pisania jednego posta co dwa dni powstała lata temu i rzeczywiście była wtedy idealnym optimum zapewniającym utrzymanie zarówno starych czytelników, jak i zachęcenie do pozostania na dłużej osoby odwiedzające naszego bloga po raz pierwszy. A dlaczego akurat jeden post na dwa dni? Sprawa jest prosta i do samego można dojść samemu używając odrobinę logicznego myślenia ;)
Przypomnijmy sobie, jak wyglądał świat 10 lat temu. Mało kto słyszał wtedy o RSS. Mało która strona udostępniała też choćby prymitywny newsletter. Czytelnicy byli skazani na regularne odwiedzanie wszystkich blogów zapisanych w zakładkach w celu sprawdzenia, czy pojawiło się coś nowego. Logiczne jest to, że jak za pierwszy, trzecim, piątym i dziesiątym razem czytelnik nie znajdował na blogu żadnych nowych treści, przestawał tam po prostu zaglądać. Impulsy były stosunkowo drogie, a przepustowość łączy zbyt mała, żeby pozwolić sobie na codzienne przeglądanie blogów, na których nie pojawia się nic nowego.
Z kolei przy zbyt częstym publikowaniu pojawia się inny problem. Zdecydowana większość blogerów zwyczajnie nie potrafi znaleźć odpowiedniej ilości ciekawych tematów, żeby móc sobie pozwolić na chociażby codzienne publikowanie nowych postów. Prawdziwą perełką jest stosunkowo młody blog Niebezpiecznik opisujący kwestie bezpieczeństwa w sieci (i nie tylko). Nie zdarzyło się jeszcze, żeby na tym blogu pojawił się post, którego nie przeczytałbym z wielką ciekawością i ochotą.
Niestety na zdecydowanej większości blogów treści się powielają. Śmiem nawet stwierdzić, że spora część blogerów kopiuje po prostu newsy ze świata IT, nie dodając kompletnie nic od siebie. Byle tylko napisać ten jeden post co dwa dni. Gdyby jeszcze sam news stanowił tylko bazę posta, na której autor opiera swoje refleksje i przemyślenia. Oczywiście – każdemu może się zdarzyć popełnienie takiego postu, którego praktycznie całą treść stanowi sam news. Chyba nawet sam opublikowałem w życiu kilka takich postów. Nie może to być jednak podstawą naszego blogowania. Nie ma nic gorszego od pisania na siłę.
Sam wyrzucam z czytnika RSS blogi, które wiecznie powielają te same newsy. Nie widzę po prostu sensu czytania tego samego na różnych blogach. Nie masz nic ciekawego do napisania? Nie pisz! W dobie czytników RSS czytelnikowi nie robi różnicy, czy będziesz pisał jeden post co dwa dni, czy co dwa tygodnie. Tak, czy siak, Twój post dotrze do każdego z czytelników.
W myśl opisanych wyżej zasad, wolę nie zaśmiecać tego bloga materiałami pisanymi na siłę. Zdecydowanie wolę postawić na jakość, niż na ilość :)
A Ty jakimi zasadami się kierujesz przy pisaniu i publikowaniu nowych materiałów na swoim blogu?

Bardzo słuszna postawa. W necie coraz więcej jest zalewu śmieciowych informacji i nie ma sensu paplać dla samego paplania. Im konkretniej i krócej tym lepiej. Przynajmniej na blogach informacyjnych.
Pozdrawiam
Tego, żeby nie pisać nic na siłę nauczył mnie mój pierwszy blog. Z perspektywy czasu zdaję sobie sprawę z tego, że za mało było w nim treści od siebie. Dlatego więcej już tego błędu nie zrobię i na obecnym blogu piszę tylko wtedy, kiedy mam coś do powiedzenia.
ech jak ja lubie ludzi wychowanych na ksiazkach e-biznes’owych i wyznajacych swiete zasady w nich przekazywane ; ) troche o dochodzie pasywnym (i byciu milionerem) troche i zasadach (glownie od teoretykow lub copy-paste’erow niz praktykow), ktore pozwola zarobic i utrzyamc a nawet zwiekszac liczbe odwiedzajacych. To tyle jesli chodzi o pierdoly.
Kazdy prowadzi bloga w jakims celu. Ja pisze od siebie i dla tych, ktorzy chca tego czytac. Pisze o tym co mam do napisania i co mnie kreci i co lubie. Staram sie w miare regularnie ale nie dlatego, ze ktos jest moim czytelnikiem bo pisze co 2 czy 4 dni tylko dlatego,
ze akurat taka czestotliwosc sobie obralem. Jesli nie bede mial o czym pisac przerwa bedzie dluzsza. Jesli mam ciekawych rzeczy do przekazania to pisze nawet 2-3 notki dziennie.
Tak jak mowisz teraz sa inne łącza i sa RSSy, powiadomienia i inne udogodnienia wiec pisanie nierownomierne w niczym nie przeszkadza.
Osobiście kieruję się przy pisaniu tym, co mnie zaciekawi. Pomimo dużego, albo mniejszego zainteresowania danym tematem czy wydarzeniami w świecie komputerów staram się publikować wpisy co 3,4 dni.
Łukasz współredaktora sobie znajdź :P
Złota zasada wcale nie mówi „jeden wpis co dwa dni” tylko regularnie, regularnie panowie. I w 99% przypadków nigdy częściej, niż jeden wpis dziennie. Większość ludzi wyrzuca blogi, które nawet jeśli poruszają ciekawe kwestie, zalewają czytniki kilkoma przydługimi wpisami dziennie – dziś nie ma czasu na czytanie wszystkiego więc taki blog tylko traci na swojej nadgorliwości.
A pisanie nieregularne? Cóż, na bazie własnego doświadczenia (praktycznego, teoretykiem nie jestem od dawna) wiem, że albo prowadzisz bloga, albo piszesz pamiętnik internetowy. Na blogu teksty mają się pojawiać regularnie, a pamiętnik to się pisze od niechcenia. Nieregularność we wpisach może i nie odrzuca zapaleńców, ale na pewno nie przyciąga wielu nowych czytelników. W końcu blog to biznes. A jak nie biznes, to pamiętnik :)
Heh, ja piszę bloga, a nie pamiętnik. A mimo to nie piszę ani od niechcenia, jak Ty to nazwałeś, ani (tym bardziej) regularnie. Piszę właśnie kiedy mam ochotę, kiedy wiem, że jestem w stanie coś ciekawego na dany temat napisać. Bo szanuję czas. I to zarówno czytelników, jak i swój własny… ;)
@marsjaninzmarsa: i tak trzymać – nic na siłę :)
z racji charakteru mojego bloga (piszę głównie na tematy społeczno-polityczne) wpisy pojawiają się niezbyt często, ale za to są dłuższe. nie mam jakiejś kolosalnej liczby czytelników i na blogu nie zarabiam, więc nic nie muszę i piszę wtedy, kiedy uważam to za stosowne :-)
Podobnie… Piszę kiedy mam ochotę, kiedy chcę się czymś podzielić. :) Czasem mam bardzo dłuuugie przerwy. :P
Wojtek wprowadził bardzo słuszny podział. Jeśli ktoś pisze sobie hobbystycznie (pamiętnikarsko), to tylko i wyłącznie jego sprawą jest, jak często będzie publikował. Choć ja osobiście czuję pewien dyskomfort, kiedy nie jestem aktywny dłuższy czas na jednym z moich blogów, który ma właśnie taki charakter.
Natomiast kiedy z większą uwagą zaczynamy spoglądać na czytelnika, regularność wydaje się być dość istotna. I nie chodzi nawet o to, czy będzie to raz na dwa dni, czy raz na tydzień. Ważne, żeby utrzymywać jakiś poziom aktywności, bo to oznacza, że blog „żyje” i jest rozwijany.
Z racji tego, że w siecie auto-moto ciągle się coś dzieje to kieruje się zasadą minimum 1 wpis w dniu roboczym (pon-piątek). W weekendy to już różnie bywa. Czasami coś się pojawi czasami nie.
Staram się nie robić zbyt długich przerw…Ale może to dlatego, że często mam ochotę coś napisać ;) Bo czasami jak mi wena odejdzie to mogę i miesiąc nie pisać.
Problem dublowania wpisow widac chociazby przy ostatnich newsach dotyczacych zmian w google – wpisow mase a praktycznie zaden nie opisuje rzetelnie nowych mozliwosci wyszukiwarki, opisujac zazwyczaj jedynie, iz dodana zostala kolumna oraz nowe-stare logo ;-).
Dlatego ja nie zaśmiecam tego bloga newsami tego typu ;)