Google udostępniło własne serwery DNS

No i stało się. Google rozpoczęło właśnie kolejny krok opanowywania świata. W ciągu kilku najbliższych dni powinniśmy się spodziewać w swoich czytnikach RSS prawdziwego wysypu różnego rodzaju teorii spiskowych, według których Google chce nas zdominować, wszczepić nam w mózgi elektroniczne chipy i kontrolować nas 24h/dobę ;)

Ale ja jakoś podchodzę do tego z dystansem…

Do tej pory, w kwestii serwerów DNS każdy z nas miał kilka alternatyw. Najczęściej korzystało się albo z serwerów DNS udostępnianych przez naszego dostawcę internetu (Dialog, TP S.A., …), lub z OpenDNS. Teraz wśród alternatyw pojawiło się jeszcze trzecie rozwiązanie – serwery DNS oferowane przez Google.

Co należy zrobić, aby móc skorzystać z serwerów DNS największego internetowego monopolisty? Wystarczy wklepać takie oto adresy IP w konfiguracji TCP/IPv4 swojego łącza:

Google DNS (TCP/IPv4)

Czy jest się czego bać? Mnie z jednej strony przeraża myśl, że ktoś wie o mnie wszystko. Z drugiej jednak strony jestem pewny, że nikogo tak na dobrą sprawę nie obchodzi, co tam jakiś Więcek przegląda w sieci. Nie jestem terrorystą, politykiem, ani dyktatorem religijnym, więc wiedza o mojej aktywności w sieci może być wykorzystana w celach marketingowych. I jakoś mi to nie przeszkadza.

Do tej pory korzystałem z OpenDNS, ale że te serwery lubiły czasami łapać małe zamulenie, to z wielką chęcią przetestuję nowy prezent od Wujka Google. Post ten jest już publikowany przez serwery od Wuja ;)

Komentarze (4) do “Google udostępniło własne serwery DNS”

  1. iTomek pisze:

    No tak, ale OpenDNS ma też bardzo rozbudowane zarządzanie kontem i usługami http://ittechblog.pl/2009/01/07/szybciej-pewniej-bezpieczniej-opendns/ a Google to chyba tylko „gołe” dnsy i tyle.

    • No niby ma. Ale pomyśl sobie co to będzie, jak Google dorobi panel do swoich DNS-ów. Być może nie będzie trzeba już korzystać z róznych wyrfinowanych sztuczek, żeby ignorować swoje odsłony stron w Google Analytics, tylko wystarczy zaznacyć, żeby nie brał pod uwagę ruchu pochodzacego z Twojego konta w GoogleDNS? ;)

      I prawdę powiedziawszy, to jakoś nigdy nie miałem potrzeby korzystać z dobrodziejstw panelu OpenDNS. Raz, czy dwa przejrzałem co tam jest ciekawego i na tym się skończyło :)

  2. padys pisze:

    „co tam jakiś Więcej przegląda w sieci.” – chyba miało być „Więcek” ;)

    • Dzięki za czujność ;) Pisałem to dosłownie na 3 minuty przed wyjściem na nockę do pracy i nie zdążyłem już przejrzeć, czy nie popełniłem żadnej literówki. Pozdrawiam!

Zostaw komentarz

  • RSS
  • Blip
  • Wykop
  • Facebook
  • Buzz
  • Vimeo
  • YouTube
  • Picasa