Już dawno temu chciałem poruszyć temat maskowania własnego adresu e-mail przed robotami tworzącymi bazy adresów do rozsyłania spamu. Teraz, gdy ruszyłem wreszcie z blogiem o IT, mogę wreszcie podzielić się z Wami swoimi spostrzeżeniami na ten temat.
Przeprowadziłem wczoraj wśród użytkowników serwisu Blip.pl małą ankietę, w której wzięło udział w sumie 126 osób korzystających z poczty Gmail w domenie gmail.com, jak i we własnej domenie w Google Apps. Analiza wyników ankiety trochę mi zajęła, ale udało mi się potwierdzić to, co od dawna wszystkim powtarzałem. Ale po kolei…
Ludzie dzielą się na trzy grupy:
- Grupa pierwsza nigdzie, nigdy i pod żadnym pozorem nie podaje publicznie swojego adresu e-mail. Ludzie z tej grupy nie mają raczej problemów ze spamem, ale to wcale nie oznacza, że mają łatwiejsze życie. Spamu niby nie dostają, ale za każdym razem, gdy chcą się zarejestrować w jakimś serwisie, muszą tworzyć jednorazowe skrzynki w takich serwisach, jak chociażby TempMail. W sumie czemu nie? Aż tak dużo czasu to nie zajmuje. Gorzej, jeżeli trzeba skorzystać z opcji przypominania hasła ;)
- Druga grupa ma większe zaufanie do ludzi i raczej nie czuje oporów przed podawaniem swojego adresu-email. Bardzo się jednak boją robotów buszujących po stronach w poszukiwaniu nowych adresów, na które będzie można wysyłać spam. Z obawy przed tymi paskudami maskują swoje adresy na różne sposoby:
- lukasz [at] wiecek [dot] biz
- lukasz [małpka] wiecek [kropeńka] biz
- lukasz.wiecek@biz (zamień miejscami kropkę z małpą)
- lukasz@myszka.biz (zamiast “myszka” wpisz “wiecek”)
Ludzie należący do tej grupy otrzymują średnio 477 spamowych wiadomości miesięcznie, z czego 473 wiadomości są przechwytywane przez filtry antyspamowe i trafiają od razu do katalogu Spam, a pozostałe 4 prześlizgują się i trafiają do skrzynki odbiorczej. Wynik można uznać za satysfakcjonujący, tylko czy jest warty tej ceny? Z pewnością nie jest to wygodny sposób podawania swojego adresu dla żadnej ze stron.
- Ostatnia grupa ludzi nie ma żadnych zahamowań i podają swój adres gdzie popadnie, niezależnie od tego, czy jest to formularz rejestracyjny, komentarz na blogu, post na forum, czy ogłoszenie matrymonialne. Ludzie Ci są też bardzo wygodni i nie lubią sprawiać problemów innym, dlatego też podają swój adres w pełnej postaci, bez żadnej zabawy w szyfrowanie, maskowanie i ukrywanie.Ludzie z tej grupy otrzymują miesięcznie około 982 niechcianych wiadomości, z czego filtry wyłapują 977 wiadomości i tylko 5 trafia do skrzynki odbiorczej.
Jak widać, we wszystkich trzech przypadkach ilość spamu trafiającego do skrzynki odbiorczej jest znikoma. Pierwsza grupa jest zdecydowanym liderem, ale i najbardziej komplikuje sobie życie. Trzeba by zadać sobie pytanie, co jest bardziej problematyczne – zabawa z jednorazowymi skrzynkami, czy kliknięcie raz w tygodniu przycisku “oznacz jako spam”. Niech każdy z Was sam sobie odpowie na to pytanie.
Z kolei pomiędzy drugą a trzecią grupą wyraźna różnica jest tylko w ogólnej liczbie otrzymywanego spamu. Jak widać, zabawa z maskowaniem adresu nie ma najmniejszego sensu, bowiem algorytmy stosowane w filtrach Gmaila są na tyle skuteczne, że niezależnie od ilości spamu do skrzynki odbiorczej prześlizguje się zaledwie kilka spamowych wiadomości miesięcznie.
Jako ciekawostkę mogę dodać, że ja utożsamiam się zdecydowanie z trzecią grupą. Filtry wyłapują u mnie prawie 8000 spamu miesięcznie, a do odbiorczej wkradają się 2, góra 3 spamowe wiadomości ;) Tak dużą ilość spamu zawdzięczam aktywnej funkcji catch-all, która zbiera w mojej głównej skrzynce wszystkie wiadomości wysłane na *@wiecek.biz.
Oczywiście nikomu nie będę narzucał sposobu postępowania z własnym adresem e-mail, ale niech każdy z Was sam wyciągnie wnioski z tego, co tu napisałem.
Tak się jeszcze (półżartem;) zastanawiam, czy osoby z pierwszej grupy bronią swojego adresu domowego tak samo zaciekle, jak adresu e-mail ;) Weźmy za przykład zakup skarpetek na Allegro. Na jaki adres zamawiają przesyłkę osoby z tej grupy? Na swój domowy, czy wynajmują specjalnie na ta okazję skrytkę pocztową? No bo przecież jak by listonosz spisał ich adres, to z czasem mogłyby się zacząć pojawiać w skrzynce jakieś niechciane listy reklamowe ;)
Poinformuj o tym poście swoich znajomym!
Jeśli chcesz, możesz dać swoim znajomym cynk o tym poście:
- Blip: Blipnij o tym
- Buzz: Buzznij o tym
- Facebook: Rzuć info na Facebooka







9 listopada 2009 o 17:46
Zapominasz o jednej bardzo ważnej rzeczy. Filtry przeciw spamowe, oprócz tego, że czasem (chociaż jak pokazujesz – rzadko) coś przepuszczą, znacznie częściej kasują coś, co tak naprawdę chcieliśmy odebrać. Tak więc sytuacja pierwszej grupy może być jednak mimo wszystko wygodniejsza… :)
9 listopada 2009 o 17:48
Przez ładnych kilka lat korzystania z Gmaila, może z 3 razy musiałem szukać w spamie zaginionej wiadomości. Pewnie przepadło też kilka takich, o których nie miałem pojęcia. Jest to jakaś strata, ale w perspektywie korzyści jest ona (dla mnie) do przyjęcia ;)
19 listopada 2009 o 09:15
Alex… a jak podajesz gdzieś adres do bloga, to też w obawie przed spamem w komentarzach podajesz go w formie futomaki [at] pl? Przecież Aksimet też się czasami myli i wrzuca prawdziwe komentarze do spamu ;)
19 listopada 2009 o 09:20
Nie używam askimeta. :) U mnie działa Spam Karma i radzi sobie dość dobrze. Czasami tylko jakiś komentarz ląduje w folderze “wątpliwe” i wtedy ręcznie go osądzam. Ale jeszcze nie miałem skarg, że komuś coś nie opublikowało się.
9 listopada 2009 o 18:56
Na gmailu mam dwa konta, jedno “oficjalne” (pierwsza litera imienia i nazwisko, swego czasu CV z niego słałem), drugie – z którego korzystam na codzień. Co ciekawe, na koncie “codziennym” w spamie mam nie więcej niż 20 wiadomości – choć specjalnie maila nie ukrywam – a na koncie “oficjalnym”, z którego praktycznie nie korzystam, dziesięć razy tyle. Tak więc sądzę, że pająki-spamboty to raczej rzadkość (choćby dzięki spampoison), a ważniejsze jest w jaki sposób docelowi odbiorcy przechowują swoje kontakty i czy pilnują, aby wiro-robako-paskudztwa nie złapać.
9 listopada 2009 o 18:58
Dokładnie – choćbyśmy chronili swój adres przed wszelkim złem tego świata, to wystarczy, że nasza ciocia złapie jakiegoś wirusa i już możemy pożegnać się z prywatnością ;)
11 listopada 2009 o 09:04
A propos catch-all jeszcze: też mam je włączone i na spam raczej nie narzekam (dzięki Google). Miesięcznie będzie tego kilka tysięcy, ale w przeciwieństwie do Ciebie Łukaszu, kilka razy zdarzyło mi się, że ważne maile lądowały w spamie i miałem z tego nieliche problemy.
Ale nie o tym. Rozwiązanie jest, przynajmniej dla mnie, dość proste. Do prawie każdego serwisu mam podany inny adres e-mail. Mając catch-all takie coś jest banalnie proste. W momencie gdy zaczynam dostawać mnóstwo spamu na jeden adres – dodaję go jako adres do oddzielnej skrzynki zwanej szumnie spamboxem. I po problemie :)
11 listopada 2009 o 09:43
Tomaszu! Jakże ja dawno nie widziałem w sieci Twojej aktywności ;)
W sumie zapomniałem o tym wspomnieć w poście, ale postępuję podobnie do Ciebie. Z tym, że ogólnie wszędzie podaje swój główny adres. Wyjątkiem są różne serwisy wątpliwej reputacji, lub fora dyskusyjne, na których muszę się zarejestrować tylko po to, żeby przeczytać jeden temat i więcej na nie nie wracać ;)
11 listopada 2009 o 21:52
hm zastanawiające
na gmailu korzystam z imapu, chocby dlatego zeby miec kontrolę nad spamem srednio 20 wiadomosci dziennie, mowie srednio bo czasem rpzez 3 dni nie zagladam, tymbardziej ze praktycznie nie uzywam tego maila i nie jest podany w zadnym serwisie. mam drugie konto na o2 i tam dostaję srednio 2 wiadomosci na tydzien choc tego maila uzywam przy wszelakich rejestracjach na wszystkich serwisach gdzie kiedykolwiek zakładałem konto
mam konto na wp, tez jako spam konto, tam tez dostjaę gora 2 wiadomosci na tydzien
tylko ten cholerny gmail ktorego nigdzie nie podawałem jest cały czas zasypywany :P
15 listopada 2009 o 12:44
u mnie tez do odbiorczej wpada gura kilka wiadomosci w miesiacu :):):)
5 grudnia 2009 o 10:36
Dzięki za artykuł. Stwierdzam, że “chowanie” swojego mejla na dłuższą metę się nie opłaca.
6 grudnia 2009 o 07:53
Zapominasz o naszym polskim AJAXie (spamującym o ICIC)
http://spam.jogger.pl/kategoria/icic/
http://www.lemat.priv.pl/index.php?m=page&pg_id=106
Poniewaz ja też swojego czasu aktywnie brałem udział na grupie pl.mordplik to wszystkie moje adresy (ręcznie tłumaczone przez Pana AJAXa) co miesiąc są dodawane do wszelkich newsletterów :)