Czego to ja szukałem…?

Raz na jakiś czas na różnych blogach poświęconych branży IT pojawiają się posty opisujące wielkie teorie spiskowe z udziałem giganta Google w roli głównej. Zawsze przy takiej okazji jest wymieniana cała masa różnych nas dotyczących informacji, które są skrupulatnie gromadzone przez Google. Przy każdej takiej okazji autorzy postów wspominają o czytaniu naszej poczty, przeglądaniu naszych kalendarzy, dokumentów, zdjęć. Po wejściu Androida Google wie też do kogo dzwonimy i z kim SMS-ujemy.

Wszystkie te gdybania są jakieś takie odległe, dopóki na własne oczy nie zobaczy się tych informacji zgromadzonych w jednym miejscu :) O dziwo prawie nikt o tym nie wspomina, ale Google umożliwia przeglądanie części z tych zgromadzonych informacji.

Na stronie Historia Online możemy sobie przejrzeć, czego szukaliśmy w Google od momentu założenia tam swojego konta. Ba – dostępne mamy nie tylko informacje o tym, czego szukaliśmy danego dnia, ale także o tym, na jakie strony weszliśmy przy okazji szukania danej rzeczy :)

I tak patrząc chociażby na tego screena widać, że 4 sierpnia 2006 roku o godzinie 23:06 szukałem informacji o podpinaniu dwóch monitorów do jednego kompa. Widać też jak na dłoni, na jakie strony wszedłem szukając tej informacji :) Wstyd patrzeć, ale kilka minut wcześniej szukałem też informacji o piosence Loituma :D

Wchodząc w poszczególne zakładki możemy ograniczyć wyświetlanie naszej historii wyszukiwania do np. samej grafiki:

Co by nie mówić, te informacje gromadzone przez Google stają się przerażające dopiero w tym momencie, w którym zobaczy się je wszystkie zgromadzone i posegregowane w jednym miejscu :)

Gratisowo możemy też sobie przejrzeć statystyki używania przez nas wyszukiwarki Google:

Jak na dłoni widać, w których miesiącach, dniach i godzinach najczęściej korzystam z wyszukiwarki. Ładnie, no nie? Niby każdy wie, że Google gromadzi o nim informacje, ale jednak sama wiedza nie robi takiego wrażenia, jak zobaczenie tych informacji na własne oczy :)

Z drugiej jednak strony muszę Wam szczerze powiedzieć, że jakoś nie przeszkadza mi fakt posiadania przez Google tak ogromnej wiedzy na temat mojej persony. Póki jestem dla nich jednym z miliardów adresów IP, nie mam się za bardzo czym martwić. Patrząc na to wszystko z innej perspektywy, to ja się nawet cieszę, że taką wiedzę posiada właśnie ta firma.

Jakiś czas temu Tomek opisywał na swoim blogu aplikację WaveSecure, która pozwala zrobić backup (także zdalny) zawartości swojego smartfona z Andoidem na pokładzie. Pytam więc – dlaczego ludzie chorują na Google-fobię, a jakiejś mało znanej firmie z siedzibą w Singapurze bez chwili zastanowienia powierzają całą zawartość swojego Androida (kontakty, SMS-y, historie połączeń, …). Do tego każdy jeden Singapurczyk pracujący w tej firmie wie (dzięki GPS), w którym miejscu aktualnie jesteśmy.

Prawda jest taka, że Google jest zbyt znaną marką, żeby wywinąć jakiś numer. Wszyscy im patrzą na ręce i każda afera by była w mgnieniu oka nagłośniona na cały świat. A taka firma z Singapuru mogłaby latami sprzedawać informacje o użytkownikach swojej aplikacji i nikt by mógł tego nie zauważyć.

Z resztą wyznaję w tej sprawie bardzo prostą zasadę – jeżeli nie mam nic na sumieniu, to czego mam się obawiać? Czy jest sens robić aferę o to, że pracownik Google przeczyta mojego meila z życzeniami urodzinowymi wysłanymi do byłej dziewczyny? Albo, że dogaduję z klientem wykonanie jakiegoś skryptu PHP? Oczywiście problem staje się bardziej widoczny w przypadku wielkich firm, które drogą pocztową przesyłają strategiczne informacje. No ale takie firmy najczęściej korzystają z własnych serwerów pocztowych, lub hostują się w prywatnych firmach. Tylko znowu prywatna firma nie jest gwarancją bezpieczeństwa (patrz wyżej na przykład firmy z Singapuru;).

Tak czy siak, póki nie szukam w sieci informacji o budowaniu bomb, czy dziecięcej pornografii, wątpię, żeby się ktoś moją personą interesował. A ludzi, którzy takich rzeczy w sieci szukają, to sam bym pozamykał i ręce poucinał ;)

A co Ty o tym myślisz? Boisz się giganta Google, który wie o Tobie wszystko, czy raczej jest Ci to obojętne?

Poinformuj o tym poście swoich znajomym!

Jeśli chcesz, możesz dać swoim znajomym cynk o tym poście:

Komentarze (9) do “Czego to ja szukałem…?”

  1. Dlatego wlasnie dezaktywowalem usluge Historii w Google. Ma tez opcje usuniecia calej historii, z ktorej tez skorzystalem…

    • Ja też – ale nie ze względu na to, że boję się Google. Bardziej bałem się tego, że ktoś kiedyś zdobędzie moje hasło do kont Google i zacznie w tych danych grzebać. Z hasłami różnie to bywa, więc lepiej nie ryzykować :) A na serwerach Google niech sobie leży co chce (bo i tak zapewnie wyczyszczenie tej historii na stronie nie jest równoznaczne z usunięciem tych danych z baz Google;)

  2. mareczek mówi:
    6 lutego 2010 o 23:55

    a nie boisz sie tego ze google gromadzi o tobie tyle informacji??

    • KaprawyLoen mówi:
      7 lutego 2010 o 00:29

      @mareczek, a nie boisz się pani w dziekanacie? ona też gromadzi informacje o tobie.

      kiedyś uruchomiłem tą funkcję google, zawstydziłem się (nie potrzebuję do tego turbodymomana) przeczytawszy co oglądałem w sieci, wyłączyłem usługę i wyczyściłem historię przeglądanych przeze mnie stron.

    • @mareczek – w końcówce posta napisałem co sądzę o “baniu się” Google ;)

      @KaprawyLeon – dobrze mówisz ;) Sam też się zawstydziłem tego, czego w sieci szukam, dlatego część rzeczy zamazałem na screenach ;)

    • Ja tam się nie boję. Bo co mi zrobią? Wyświetlą bardziej spersonalizowane reklamy? Straszne… ;)

    • @marsjaninzmarsa – pięknie to ująłeś, pięknie :D

  3. gvintoo mówi:
    9 lutego 2010 o 20:58

    A ja jestem zadowolony. Przynajmniej dzięki spersonalizowanemu wyszukiwaniu gdy wpiszę “MPD”, to wyniki dotyczą Music Player Daemona, a nie mózgowego porażenia dziecięcego. Google tak czy inaczej sporo chomikuje (polecam lekturę polityki prywatności :) )

    • Otóż to :) Ta wszechobecna inwigilacja ze strony Google służy też naszemu dobru :) Chociaż wszelkiej maści pozycjonerzy i maniacy SEO są pewnie innego zdania ;)

Zostaw komentarz

  • RSS
  • Newsletter
  • Blip
  • Buzz
  • Vimeo
  • Last.fm